Od pomysłu do własnej bawialni – historia sukcesu Pani Moniki Kubicy-Skaby
Pani Monika Kubica-Skaba to kolejna nieprzeciętna przedsiębiorczyni z powiatu wodzisławskiego, która swoją pasją i determinacją stworzyła własną firmę animacyjną dla dzieci. Dzięki wsparciu urzędu pracy w 2019 roku i dotacji, udało jej się rozpocząć działalność, która dziś nie tylko rozwija kreatywność najmłodszych, ale też buduje mikrospołeczność rodziców w regionie. Jej historia pokazuje, że pasja, odwaga i wsparcie bliskich mogą przełożyć się na sukces w biznesie.
Proszę opowiedzieć kilka słów o sobie i o tym, czym zajmuje się Pani firma. Skąd wziął się pomysł na taką działalność? Czy zawsze wiedziała Pani, że chce pracować z dziećmi?
W swojej firmie zajmuję się wszystkim, ale to tak na dobrą sprawę… chyba po kolei. Nazywam się Monika Kubica-Skaba i generalnie jestem rozpoznawalna jako Ciocia Klocia, co bardzo mnie cieszy.
Bardzo długo współpracowałam z teatrem i szkołami, prowadziłam różne zajęcia, animacje i półkolonie dla dzieci. To było fantastyczne doświadczenie, bo mogłam uczyć się od wyśmienitych instruktorów i jednocześnie czerpać radość z pracy z dziećmi. Zauważyłam, że rodzice często potrzebują miejsca, w którym dzieci mogą się rozwijać, a oni mają chwilę dla siebie. Tak zrodził się pomysł na moją własną firmę animacyjną i bawialnię w Wodzisławiu Śląskim.
Uczyłam się wszystkiego w praktyce. Ogromną rolę w tym wszystkim odegrał mój mąż, który wspierał mnie na każdym kroku. Dzięki niemu mogłam poświęcić się pracy i realizować swoje pomysły.
W 2019 roku skorzystała Pani z dotacji z urzędu pracy w Wodzisławiu Śląskim. Jak wyglądały początki? Co wtedy czuła Pani jako przyszła przedsiębiorczyni?
Początki były pełne ekscytacji, ale też stresu. Otrzymanie dotacji było dla mnie ogromnym wsparciem – pozwoliło na wynajęcie pierwszego lokalu, zakup materiałów i zabawek, a przede wszystkim dodało pewności siebie, że mój pomysł ma sens. Na początku prowadziłam animacje w różnych miejscach i dojeżdżałam do klientów, co było bardzo wyczerpujące. To był czas intensywnej nauki, poznawania ludzi i zdobywania doświadczenia.
Wsparcie urzędu pracy było kluczowe – doradzano mi, co jest najważniejsze na starcie i jak najlepiej wykorzystać dotację. Dzięki temu mogłam szybko zacząć działać i realizować marzenie o własnej firmie.
Na początku dojeżdżała Pani do klientów – dziś ma Pani własną bawialnię. Jak doszło do tej zmiany?
To był naturalny etap rozwoju. Chciałam mieć miejsce, w którym dzieci mogą się bawić, a rodzice odpoczywać przy kawie. Szukałam odpowiedniego lokalu długo i w końcu znaleźliśmy idealne miejsce – przestrzeń przyjazną dzieciom, z drewnianymi zabawkami i kącikami tematycznymi.
Co było największym wyzwaniem w rozwoju firmy?
Największym wyzwaniem była logistyka i organizacja. Na początku prowadziłam wszystko sama – animacje, urodziny, półkolonie, kontakty z klientami. Później, gdy bawialnia zaczęła działać, pojawiła się nowa odpowiedzialność – zatrudnianie osób, organizacja grafiku, utrzymanie wysokiego standardu usług.
Czasem zastanawiałam się, czy podołam, ale wsparcie mojego męża było kluczowe. Pomagał mi podejmować decyzje, motywował do działania i wierzył w mój pomysł, nawet gdy ja wątpiłam.
Z jakich momentów jest Pani szczególnie dumna?
Jest ich wiele. Najbardziej dumna jestem z otwarcia bawialni i pierwszych uśmiechniętych dzieci, które przyszły bawić się do mojego miejsca. Jestem też dumna z faktu, że udało mi się zbudować mikrospołeczność – mamy, które poznają się w naszej bawialni, wspierają się nawzajem i dzielą doświadczeniami.
Szczególnie cieszę się, że mogę motywować inne osoby – niektóre z nich odkrywają swoje talenty i realizują swoje marzenia, a ja mogę im w tym pomagać.
Pani firma współpracuje m.in. z WCK w Wodzisławiu Śląskim. Jakie projekty udało się wspólnie zrealizować?
Współpraca z WCK pozwoliła na organizację wielu wydarzeń – od zajęć edukacyjnych, przez animacje, aż po półkolonie i imprezy plenerowe. Dzięki temu mogliśmy dotrzeć do większej liczby dzieci i rodziców, a nasze wydarzenia cieszyły się dużym zainteresowaniem. Rodzice chętnie wracali i polecali nasze usługi znajomym, co budowało zaufanie i pozytywną reputację firmy.
Co poradziłaby Pani osobom, które zastanawiają się nad rozpoczęciem działalności?
Nie martwcie się formalnościami – wszystko da się ogarnąć. Najważniejsze to działać i wierzyć w swój pomysł. Czasem ludzie boją się, że nie mają doświadczenia, wykształcenia czy kompetencji – a w rzeczywistości liczy się pasja, zaangażowanie i determinacja.
Nie bójcie się też prosić o pomoc – moja rodzina, a szczególnie mój mąż, była fundamentem, dzięki któremu mogłam podejmować ryzyko i inwestować czas w rozwój firmy.
Jakie cechy najbardziej przydały się Pani w prowadzeniu firmy?
Spontaniczność, kreatywność, umiejętność znajdowania rozwiązań w trudnych sytuacjach oraz wiara w to, co się robi. Ważna jest też cierpliwość i wytrwałość – praca z dziećmi wymaga energii, a prowadzenie firmy konsekwencji.
Czy dziś, z perspektywy czasu, podjęłaby Pani tę decyzję ponownie?
Tak. Choć początki były trudne, dzisiaj wiem, że było warto. Działalność wymaga poświęceń, czasu i dyscypliny, ale daje ogromną satysfakcję i pozwala realizować marzenia. To moja pasja, moja radość i… trochę jak trzecie dziecko.
Jakie ma Pani plany na najbliższy czas?
Rozwijamy drugą bawialnię w Rybniku i planujemy kolejne lokalizacje. Marzy mi się stworzenie bazy nad morzem, gdzie dzieci będą mogły spędzać czas kreatywnie, a rodzice odpoczywać. Chcę też nadal prowadzić animacje i zajęcia, bo to daje mi ogromną satysfakcję.
Czy chciałaby Pani powiedzieć coś osobom, które śledzą Pani historię lub dopiero stoją przed decyzją o własnej firmie?
Najważniejsze to wiara we własny pomysł i zaangażowanie. Jeśli macie marzenie – spróbujcie je realizować, nawet jeśli inni wątpią. Nie bójcie się działać, szukać rozwiązań i prosić o pomoc. A przede wszystkim pamiętajcie o pozytywnym nastawieniu – do pomysłu i do ludzi.
Pani Monika podjęła decyzję o założeniu własnej firmy będąc na urlopie macierzyńskim po pierwszym dziecku. Dziś ma dwoje dzieci, a działalność traktuje jak swoje trzecie dziecko. Dzięki ogromnemu wsparciu męża, rodziców i swojej determinacji udało jej się zrealizować marzenie. Pani Monika pokazuje, że matka nie musi rezygnować z własnych pasji i marzeń.
Motto Pani Moniki:
„Najważniejsze to wiara we własny pomysł, zaangażowanie, pozytywne nastawienie do pomysłu i do ludzi.
Nieprzeciętna Monika otrzymała dotację na podjęcie działalności gospodarczej w 2019 r. Udowodniła, że sukces to bycie sobą, to umiejętność podejmowania decyzji, które są zgodne z wyznawanymi wartościami. Mamy nadzieję, że historie naszych bohaterów będą inspiracją dla przyszłych przedsiębiorców i zachętą, by sięgać po dotacje i odważnie wkraczać na rynek.
Bądź na bieżąco i obserwuj nasze social media: