Nie chodzi tylko o szycie. Chodzi o życie, wybory i odpowiedzialność. Jak dwie mamy zmieniły dziecięcą modę w Polsce i pokazały, że pasja może stać się biznesem?
Czasem jedna decyzja wystarcza, by zmienić wszystko. Nie zawsze jest łatwa, nie zawsze bezpieczna. Często wiąże się z lękiem, niepewnością i rezygnacją z utartych schematów. Tak było również w przypadku Katarzyny i Agnieszki – założycielek Akademii Stylu Maluszka, lokalnej marki odzieży dziecięcej, która dziś jest rozpoznawalna nie tylko w Wodzisławiu Śląskim, ale i poza regionem.
W ramach cyklu „Nieprzeciętni Przedsiębiorcy”, realizowanego przez Powiatowy Urząd Pracy w Wodzisławiu Śląskim, wraz z uczestnikami III edycji Klubów Pracy 2025 spotkaliśmy się z dwiema kobietami, które z pasji, determinacji i wsparcia instytucjonalnego stworzyły stabilnie działającą firmę. Katarzyna – która skorzystała z dotacji na rozpoczęcie działalności gospodarczej – oraz Agnieszka, jej wspólniczka i przyjaciółka, otwarcie opowiedziały o drodze „od zera”, o trudnych momentach, odpowiedzialności finansowej i o tym, czym naprawdę jest przedsiębiorczość.
W świecie mody dziecięcej coraz częściej pojawiają się marki, które łączą pasję, rzemiosło i indywidualne podejście do klienta. Jedną z takich wyjątkowych inicjatyw jest Akademia Stylu Maluszka z Wodzisławia Śląskiego, prowadzona przez Katarzynę Błędowską i Agnieszkę Starostę. To nie tylko sklep i manufaktura odzieży – to przykład przedsiębiorczości opartej na kreatywności, determinacji i relacjach z klientami.
W tym wywiadzie rozmówczynie opowiadają o początkach działalności, wyborach zawodowych, codziennych wyzwaniach, sukcesach oraz inspiracjach, które doprowadziły je do miejsca, w którym są dziś.
Katarzyna i Agnieszka zaczęły swoją przygodę z szyciem i projektowaniem od prostych eksperymentów w domowym warsztacie. Początkowo była to ciekawość i pasja, która przerodziła się w pomysł na biznes. Współpraca między nimi zaczęła się od pracy nad wykrojami bazowymi, stopniowo rozwijając się w kierunku własnych, autorskich kolekcji odzieży dziecięcej.
Najpierw „z siebie” coś rysujemy, to wszystko w naszych głowach powstaje – czasem przychodzi inspiracja, czasem przypadek, Często małe wpadki przy wycinaniu materiałów prowadziły do nowych, nieoczekiwanych rozwiązań, które stały się unikalnym elementem kolekcji.
Nasze dwie bohaterki - Pani Katarzyna i Pani Agnieszka poznały się jeszcze w szkole średniej - technikum ochrony środowiska, gdzie zrodziła się ich pierwsza wspólna pasja do nauk przyrodniczych. Po ukończeniu szkoły razem kontynuowały naukę, studiując inżynierię środowiska.
Każda z nich postanowiła również rozwijać swoje indywidualne zainteresowania – Pani Katarzyna zgłębiała tajniki dietetyki, a Pani Agnieszka specjalizowała się w bezpieczeństwie i higienie pracy.
Choć ich początki były osadzone w naukach technicznych i przyrodniczych, obie postanowiły podążyć za kreatywną pasją i wkrótce wspólnie rozpoczęły przygodę w świecie krawiectwa, łącząc praktyczne umiejętności z artystyczną wrażliwością.
Pani Katarzyna po kilku latach pracy w urzędzie gminy szukała nowych wyzwań. Dzięki przyjaciółce, pani Agnieszce, która prowadzi własny sklep odzieżowy po rodzicach, zaczęły wspólnie nową działalność – Akademię Stylu Maluszka w Wodzisławiu Śląskim. Wszystko zaczęło się w kuchni Pani Katarzyny, gdzie szyły ubrania dla swoich dzieci, bo trudno było znaleźć odpowiednie w sklepach. Z tej potrzeby powstała pasja do rękodzieła i krawiectwa, która przerodziła się w prężnie działający biznes.
Jak zaczęła się Wasza przygoda z Akademią Stylu Maluszka? Co sprawiło, że zdecydowałyście się na własną drogę w krawiectwie?
Katarzyna: Po studiach -, po kilku latach pracy w urzędzie, byłam mamą i zaczęłam myśleć o czymś innym. Mój pierwszy syn był wysoki i szczupły, typowo niewymiarowy – ubrania w sklepach nie pasowały. To był moment, kiedy pomyślałam: 'A może sama coś stworzę?'. Chciałam połączyć pasję z realną potrzebą rynku. Dla mnie kluczowa była chęć pracy kreatywnej i kontaktu z ludźmi. Praca urzędnicza była stabilna, ale brakowało w niej przestrzeni na realizację własnych pomysłów. Z czasem zrozumiałam, że chcę zrobić coś, co daje realną wartość innym.
To nie była decyzja pochopna. Było wiele rozmów, analiz i obserwacji rynku oraz własnych możliwości. Wiedziałam, że chcę zrobić coś praktycznego i jednocześnie twórczego. Pierwsze projekty były proste, wręcz 'bezładne', ale trafiały w potrzeby klientów. Czasami rzeczy, które wydają się niewielkie czy dziwne, stają się naszymi flagowymi produktami.
Jak wyglądały pierwsze dni pracy i tworzenia kolekcji?
Zaczęłyśmy od domowych maszyn, małych wykrojów i ścinków materiałów. Każdy projekt testowałyśmy najpierw na własnych dzieciach lub znajomych.
Inspiracje przychodziły również od klientów – rodzice prosili nas o drobne poprawki, nietypowe wymiary, a my odpowiadałyśmy indywidualnie.
Ważne było zrozumienie, że klienci chcą czegoś więcej niż tylko produktu. Chcą kontaktu, doświadczenia, poczucia, że ich dziecko jest wyjątkowe. To wymagało od nas elastyczności i empatii.
Jak powstaje Wasza kolekcja? Czy macie swoje stałe procedury?
Zawsze zaczynamy od bazowych wykrojów, które są sprawdzone. Potem obserwujemy trendy, zmieniające się kolory, materiały, preferencje dzieci.
Czasami inspiracje przychodzą zupełnie niespodziewanie. Klientka prosiła o ptaszki na bluzce, inny chłopiec chciał ulubionego bohatera – musiałyśmy się wykazać kreatywnością. Często coś, co wydawało się dziwne, stawało się hitem.”
Każdy element jest przemyślany. Nawet drobne dodatki – guziki, lamówki, naszywki – wpływają na odbiór produktu. Nie chodzi tylko o sam produkt, ale o całość doświadczenia: opakowanie, próbki materiałów, kontakt z klientem.
Skąd czerpiecie inspiracje i jak adaptujecie się do rynku?
Obserwujemy dzieci, rodziców, sklepy, sieciówki, media społecznościowe. Trendy zmieniają się szybko, więc trzeba być elastycznym.
Czasami inspiracje przychodzą z sytuacji codziennych. Na przykład zamówienie lalki z ubrankiem, które odpowiadało dziecku klientki – to była dla nas lekcja, jak reagować na indywidualne potrzeby. Każda taka historia, nawet drobna, staje się częścią naszej oferty i buduje markę.
Jak ważne są relacje z klientami?
To fundament. Klienci wracają nie tylko po produkty, ale też po kontakt, rozmowę, doradztwo. Każdy klient przez nas zauważony. Pamiętamy szczegóły – rozmiary, wcześniejsze zakupy, preferencje. W sieciówkach takich relacji nie ma.
To sprawia, że ludzie wracają. Czasem przychodzą, by porozmawiać, nawet jeśli nic nie kupią. To buduje zaufanie i lojalność.
Nie jest tak, że klient wchodzi, kupuje i wychodzi. Pamiętamy dzieci, ich ulubione ubrania, preferencje kolorystyczne. Często rozmowy wykraczają poza sam zakup – klientki dzielą się swoimi historiami, problemami rodzinnymi. Nie oceniamy, nie kwitujemy – po prostu słuchamy. To buduje lojalność i zaufanie. Te codzienne interakcje są częścią naszej misji.
Klienci wyznaczają kierunek naszej pracy. Czasem to drobne rzeczy – skarpetki, które nie gryzą, albo spódniczka w nietypowym rozmiarze. Bywa też większe zamówienie – np. pokrowce na stoły do masażu dla koleżanki, która zmieniła pracę po latach w urzędzie. To było dla nas potwierdzenie, że nasza praca inspiruje innych i realnie wpływa na życie ludzi. Każde takie zamówienie daje nam poczucie sensu
Wspominałyście o dzieciach. Jak wpływało to na decyzje biznesowe?
Tradycyjny rynek ubrań nie był dla nas rozwiązaniem. To zmusiło nas do kreatywności i szukania własnych rozwiązań.
Również życie prywatne wpływa na decyzje o czasie pracy, elastyczności i projektach. To nie tylko biznes – to część naszej codzienności, naszych dzieci i rodzin.
Miałyście już okazję być wyróżnione w konkursach czy inkubatorach przedsiębiorczości?
Tak, początkowo był konkurs na najlepszy biznes w inkubatorze przedsiębiorczości. Dowiedziałyśmy się, że zajęłyśmy drugie miejsce. Jury nie do końca rozumiało naszą wizję szycia dla dzieci. Dzieci są różne, trzeba tworzyć coś nowego – mówiłam im. Wygrały inne produkty, ale dla nas to był ogromny sygnał, że idziemy w dobrą stronę.
Są nagrody emocjonalne. Jest echo, inspiracja, nawet jeśli z opóźnieniem – to jest najważniejsze. Często po latach klienci wracają i mówią, że coś ich zainspirowało do działania, właśnie przez naszą inicjatywę.
Mamy też sytuacje, które były radosne: klientka nagrała marsz 11 listopada w Warszawie z naszymi czapkami – nasze logo na głowach dzieci w telewizji – i wysłała do nas. To reklama, której nigdy byśmy nie kupiły, a jej efekt jest ogromny.
Inna historia dotyczyła lalek i ścinek materiałów. Dzieci chciały, by lalki miały ubrania takie jak one same. Ścinki, które normalnie wyrzucałybyśmy, stały się materiałem edukacyjnym i źródłem radości dla maluchów.
Co w codziennej pracy daje Wam najwięcej satysfakcji?
Takie drobne rzeczy. Na przykład personalizowane balony na otwarcie sklepu, ulotki roznoszone po okolicy, krówki z naszym logo w paczkach. To wszystko przynosi radość i buduje markę. Nie kupujemy gotowych, hurtowych balonów – robimy je specjalnie, pod nasz produkt.
Czasem klient odpakowuje paczkę i mówi: ‘O, krówka dla mnie!’ – i już cieszy się z drobnego gestu. Takie małe momenty naprawdę budują relację i poczucie wyjątkowości.
Pamiętamy moment szczególny - Dorota, nasza pracownica, roznosiła ulotki – i nagle w centrum uwagi znalazł się prezydent miasta, z którym wróciła się na nasze wydarzenie. Cała ta sytuacja była przypadkowa, a dała ogromną satysfakcję!
Organizujecie też warsztaty i zajęcia edukacyjne, prawda?
Tak, zaczęło się od przedszkola. Pani zauważyła, że ubranka lalek były brzydkie i zapytała, czy możemy coś zrobić. Zaczęłyśmy od przedszkolnych zamówień: rysowanie wykrojów, mierzenie, szycie.
Teraz wykorzystujemy wszystkie większe resztki materiałów – zamiast utylizacji dajemy je do szkół i przedszkoli, żeby dzieci mogły tworzyć lalki i dekoracje. To jest nasza mini-edukacja i sposób na recykling w jednym.
To też uczy kreatywności dzieci i daje nam poczucie, że robimy coś społecznie wartościowego. Każdy większy fragment materiału staje się przygodą dla dziecka i nowym wyzwaniem dla nas.
Jakie cechy są kluczowe dla sukcesu w Waszej branży?
Pasja, cierpliwość, kreatywność, gotowość do nauki, elastyczność. Budowanie relacji z klientami, konsekwencja, empatia i otwartość na błędy. Sukces to nie tylko sprzedaż, ale też postrzeganie marki przez klientów.
Co poradziłybyście osobom, które chcą zacząć własny biznes?
Zacznij od małych kroków, zbadaj rynek, buduj relacje i markę. Nie czekaj, aż klient sam przyjdzie. Każdy sukces zaczyna się od pierwszego kroku i małych codziennych decyzji.Wiek nie ma znaczenia.
Pasja i cierpliwość pozwalają zacząć w każdej chwili. Każda mała inicjatywa może przerodzić się w coś większego.
Dziękujemy za rozmowę i inspirującą historię. Akademia Stylu Maluszka to przykład, że połączenie kreatywności, rzemiosła i empatii tworzy nie tylko markę, ale także społeczność. Ich historia pokazuje, że pasja, odwaga i codzienne działania przynoszą wymierne rezultaty, a każdy klient staje się częścią tej opowieści.
Pani Katarzyna założyła działalność gospodarczą w 2019 roku i wspólnie z przyjaciółką, Panią Agnieszką, prowadzi Akademię Stylu Maluszka w Wodzisławiu Śląskim. Przetrwały pandemię w kreatywny sposób – szyły maseczki – również charytatywnie, startowały w przetargach i otworzyły nawet większy lokal. Dzięki dotacji Pani Katarzyna mogła kupić maszyny przemysłowe, meble oraz sprzęt do robienia zdjęć i prowadzenia mediów społecznościowych, co okazało się kluczowe dla funkcjonowania biznesu. Choć początkowo padały pytania o sens zakupu takiego sprzętu, ostatecznie wszystko udało się sprawnie dopracować i zrealizować.
Obecnie mają już trzeci lokal w Wodzisławiu Śląskim o powierzchni 60 m². Ciągle korzystają z usług lokalnych przedsiębiorców, wymieniają się doświadczeniami i wspierają nawzajem. W prowadzeniu mediów społecznościowych pomagają im nastoletnie dzieci – 16-letnia córka Pani Agnieszki oraz 14-letni syn Pani Katarzyny.
Katarzyna i Agnieszka tworzą wyjątkowe kolekcje i realizują indywidualne zamówienia – od garniturków po wymarzone projekty klientów. Pracują szybko, myślą zdroworozsądkowo o biznesie i zawsze odkładają na „gorsze miesiące”. Nie zapominają też o przyjemnościach – wspólne obiady i celebrowanie sukcesów są dla nich równie ważne jak profesjonalizm.
Wywiad pokazuje, że prowadzenie własnej firmy może być połączeniem pasji, kreatywności i realnego wpływu na społeczność. Akademia Stylu Maluszka to przykład, że małe decyzje, codzienna uważność wobec klienta i odwaga do podejmowania ryzyka, tworzą sukces mierzalny nie tylko finansowo, ale przede wszystkim w relacjach i inspiracji dla innych.
Spotkanie i rozmowa podczas Klubu Pracy
Aktualność na stronie www: Zakończyliśmy 3. edycję Klubów Pracy 2025!
Facebook: Zakończyliśmy 3. edycję Klubów Pracy 2025!
Własny biznes to marzenie wielu osób, jednak nie każdy dysponuje kapitałem, aby założyć firmę. Możliwość otrzymania dotacji na podjęcie działalności gospodarczej niewątpliwie ułatwia start w przedsiębiorczość, poszukiwanie własnej ścieżki zawodowej i podjęcie decyzji o założeniu własnej firmy.
Mamy nadzieję, że historie naszych bohaterów będą inspiracją dla przyszłych przedsiębiorców i zachętą, by sięgać po dotacje i odważnie wkraczać na rynek.
Twoje marzenie również może się spełnić – sięgnij po dotację z urzędu pracy!
Bądź na bieżąco i obserwuj nasze social media: